„Gdy płonęły domy…” – Wspomnienia Kazimierza Tworka z Myślachowic
Wspomnienia z 1939 roku
Nadchodzi Wrzesień a z nim smutna jesień
może nie smutna może i wesoła
zbiory obfite, pełna jest stodoła
Pełne stodoły, pełny spichlerz zboża
lecz cóż kiedy straszna wiadomość od Morza
idzie przez Polskę sieje strach, pożogę
więc każdy na wschód wybiera się w drogę
Bo Hitler całą Armię Gestapowską
uderzył, żeby zawładnąć nad Polską
i całą Polskę okuć w swe kajdany
takie Hitlera dawno były plany
Dzień 1 Września niech w historii słynie
jak krew Polaków strumieniami płynie
ziemia się trzęsła od kul niewypałów,
po której wcale chodzić się nie dało,
bo gdyś nadepnął już cię rozrywało
Gdy mi te wspomnienia stoją przed oczami
to mię serce kłuje i zalewam się łzami,
że wiek dwudziesty w tak dumnej kulturze
zrodził człowieka we wilczej naturze
który nie zważał na kwiat tej młodzieży
i dziś z jego ręki wszystko w grobach leży.
Czołgi, bombowce, konnica, armaty
siały zniszczenie nie do opisania
nie było różnic biedny czy bogaty
lub do jakiego należał plemienia
Bo jakżesz być mogły wyjątkowe zmiany
gdy fala bombowców słońce zasłaniała
a bomby w powietrzu w szumie wiatru grzmiały
a ziemia od huku aż się trzęsła cała.
Ludu, Ludu polski jakiś ty wytrwały
gdzie za mieszkanie twoje ziemne tylko schrony
a choć nad twą głową stale bomby grały
zawsześ szeptał z cicha jam nie zwyciężony.
Choć kule padały jak śnieżne zawieje
i jak grad spadały tuż nad nasze głowy
to Polak się w walce nigdy nie zachwieje
chociaż go okują w żelazne okowy.
Hitlerowskie czołgi jadem napełnione
i jego żołdactwo wrogo nastawione
młodzież, starców, dzieci wszystko mordowali
a miasta i wioski pobombardowali
Ja naocznym świadkiem właśnie byłem tego
a było to września drugiego, czwartego
jak bomby spadały na bezbronne wioski
a w tych wioskach ginął spokojny lud polski.
Bo i mnie te bomby też nie omijały
szczęście, ze mnie tylko ziemia przysypały
ale jak się człowiek w tym momencie czuje
gdy przy jego głowie bomba eksploduje
Z góry biły bomby a na ziemi miny
rozrywały wszystko, kto im nadszedł w drogę
winny czy nie winny, tak Hitlera syny
torowali sobie do Warszawy drogę.
Warszawo, Warszawo tyś Polski stolica
Ciebie na zagładę sanacja oddała
nie jest dla nikogo żadną tajemnicą
ile ludność twoja wtenczas krwi wylała.
Ile łez spłynęło ile mogił wzrosło
dzieci, ojców, matek z Hitlerowskiej ręki
a ile za Wisłą aż do Morza poszło
a jakie w więziennych celach były jęki.
A gdy już Warszawa zdobyta została
Hitler swoją armię posłał ku Wschodowi
i gdy całą Polskę trupami zasłała
wtenczas podał rękę swoją Stalinowi.
Ażeby nie zdradzić na przyszłość swych planów
jakie Sztab Hitlera dzierżył w swoich rękach
to wszystkich Polaków kto z wyższego stanu
pochodził, to ginął w zadanych mu mękach.
Gdy już Polska cała była ujarzmiona
to Hitler dał rozkaz budować Obozy
bo już jego wojna tu była wygrana
a na ziemi Polskiej pełno zniszczeń zgrozy.
Bo gdzieś rzucił okiem, w którąkolwiek stronę
na wioskę na miasto to wszystko zniszczone
a ludność spłakana w żałobach chodziła
bo jakżesz nie płakać, co krok to mogiła.
A szpitalne łoża wszystkie zapełnione
gdzie ludzie jęczeli od kul poranione
a gdy już Obozy były wykończone
i w kolczaste druty wkoło oplecione,
to ludność żydowską do Gettów zbierali
a cały dobytek im poodbierali.
Jak oni tam żyli w oszołomionym tłumie
to tego żaden film odegrać nie umie
wszystko jak tam było i co się tam działo
i ile codziennie z głodu umierało,
i jakie katusze z rozkazu Hitlera
z ręki Gestapowców tam każdy odbierał.
Krew mi się zcinała, gdy na to patrzyłem
bo też razem z nimi na Radoszy byłem
bo ja też zawinił, gdym z pracy uciekał
a majster na próżno zawsze na mnie czekał
gdy mnie przyłapano rok lagru dostałem
ale dzięki Bogu, że go przetrzymałem.
Katowali, bili i możyli głodem
a gdy się wykańczał, to już z samochodem
przyjeżdżali, brali bez iskry litości
bo już nie był człowiek, tylko same kości,
głodem, biciem pracą ludzi wykańczali
a gdy się przewracał to go dobijali
kopali i bili czym się tylko dało
a to biedaczysko na ziemi jęczało,
a gdy go podnieśli na pół trupa z ziemi
żegnał się na zawsze z kolegami swymi
oczy krwią zalane, ran pełno na głowie
trudno było poznać czy zwierzę czy człowiek,
bo gdy się nieborak nie mógł wyprostować
tylko już na czterech musiał maszerować
więcej on już biedak światu nie zobaczył
a świat na te mordy tak bez palce patrzył.
Dziwię ja się nieraz z mego doświadczenia
żem jeszcze nie słyszał z ani raz wspomnienia
co tu na Radoszy w Sosnowcu się działo
i ile narodu w tym lagrze siedziało.
Czyż można zapomnieć w tak krótkiej przeszłości
ile ludzi poszło z tamtąd do wieczności
jeszcze dziś gdy wspomnę Sosnowiec, Radosza
to mię w sercu kłuje i łez pełno w oczach.
By człowiek z człowiekiem tak się tam obchodził
przecież on już w wieku dwudziestym się rodził
i nie miał litości zabijać człowieka
a jutro, za miesiąc jego to czeka.
Ja miałem dość szczęścia, blok tam murowałem
fundament i parter i piętro skończyłem
ale com opisał świadkiem tego byłem.
Za pracę mi tylko gumami płacili
robił, czy nie robił to tam wszystkich bili
majster, który tam był nazywał się Grela
on zawsze wymagał by mu robić wiele
Nas tam karmiono z ziemniaków łupinami
nie było litości, nie było nad nami
ja z pośród kolegów pierwszy w pracy byłem
co mi majster kazał wszystko mu zrobiłem.
Nigdy mi nie zadał on najmniejszej rany
a przed naczelnikiem zawsze wychwalany
żem najlepszy murarz, najlepiej pracuję
i to co mi każe wszystko wykonuję.
Dziś w usługach naszych ten blok się znajduje
Niemców dawno nie ma, więc się zapytuję
czy jaka nagroda mi nie przysługuje?
za tę moją pracę za głód i cierpienie
dziś jako rencista już w podeszłym wieku
może by tak wpadło mi co do kieszeni
proszę nie zapomnieć o biednym człowieku.
Jeszcze nie skończone, proszę czytać dalej
czy wiecie czym Niemcy tam ziemię orali
zaprzęgali sześć kobiet do jednego pługa
bili, popędzali pałkami, gumami
gdy która upadła to już zaraz drugą
zaprzęgali w jarzmo niemieccy esesmani
Lecz nie tylko sami esesmani tam byli
byli i Polacy słynni Volksdeutschery,
którzy się tam sami niemcami zrobili
myśląc, ze zdobędą wielkie kariery
Więc taki Volksdeutscher z Polaka zrobiony
w ogóle się nie czuł tym niczem zrażony
we wszystkim esesmanów on tam naśladował
bił, kopał swych braci, strzelał i katował.
A biedne kobiety z głodu tam padały
kiedy ten pług ciągły, bo siły nie miały
czyż można uwierzyć by w dwudziestym wieku
tak się mścił niewinnie człowiek na człowieku?
Czy kiedy się działy takie rzeczy w świecie
żeby się tak znęcać na biednej kobiecie
czyż można kobietę do pługa zaprzęgać?
By ten pług ciągnęły, zgroza to oglądać.
Czyż możne porównać Herodów, Neronów
którzy też walczyli o zdobycz swych tronów
w starym testamencie oni panowali
lecz ludzi niewinnych tak nie mordowali
Bo gdy już zawinił był wrogiem dla niego
i gdy go złapano ginął z ręki jego
bo się trudno wtenczas w złości zahamować
żeby taką winę drugiemu darować
a człowiek już nieraz taki się urodził
że przez całe życie swym sąsiadom szkodził.
Setki i tysiące lat też były wojny
choć sami Królowie, Cesarze rządzili
ale poza frontem lud się czuł spokojny
i nigdy za darmo gumami nie bili.
Ani murów śmierci też nie murowali
by ludność niewinną tam rozstrzeliwali
a lagrów, Obozów też nie budowali
by ludność spokojna w nich pozamykali.
A dziś wiek dwudziesty tak w historii słynie
że człowiek niewinny od kul wroga ginie
i takie tortury, męczarnie przechodził
nie jeden pomyślał, po co jam się rodził?
i za co tak strasznie ginę z tego świata
i za co katuje tak brat swego brata?
Bo przecież nam wszystkim jedno słońce świeci
i wszyscy jednego Ojca my są dzieci
i jedna nas ziemia żywi, przyodziewa
jeden tylko Księżyc swym blaskiem olśniewa
A ty tak ludu walczysz bez opamiętania
choć tak krótki czas twego panowania
i choćbyś całe życie zwycięstwa odnosił
to i tak będziesz kiedyś przebaczenia prosił.
Bo to wszystko coś przeszedł, to choćby snem było
sam powiesz wszystko niczym, bo się już skończyło
skończy się twoja sława twoje panowanie
a w duszy twojej tylko żal, smutek zostanie.
Bo przecież każdy człowiek co żyje na ziemi
ma dwie ręce, dwie nogi co porusza niemi
gdy mu jednej zabraknie, nie ma mistrza w świecie
choćby chciał nie poradzi, wszyscy o tym wiecie.
A gdy tak w przyszłości, gdy wiek datę zmieni
i nas z tego wieku nie będzie na ziemi
a ten mój pamiętnik we filmie zagrali
to by się na pewno wszyscy rozpłakali.
Bo przecież historia o tym będzie słynąć
tylko mój pamiętnik nie śmiałby zaginąć
więc ja bardzo proszę co tu opisane
niech kiedyś we filmie będzie odegrane.
Wspomnienia Kazimierza Tworek z Myślachowic, ze zbiorów Muzeum w Chrzanowie