„Gdy płonęły domy…” – Fragment z kroniki parafii pw. św. Mikołaja w Chrzanowie l. 1939-1945
Kronikę parafii pw. św. Mikołaja spisywał ks. Jan Wolny
Rok 1939 – 1944/5
Druga wojna światowa zaczęła się 1/9. 1939 w pierwszy piątek miesiąca. Niebezpieczeństwo wojny stało się oczywiste od chwili częściowej mobilizacji na tydzień naprzód. Co robić w czasie wojny[?] – stawialiśmy sobie pytanie – do Chrzanowa prawdopodobnie nie dotarł okólnik x. Metropolity, który czytałem w Żywcu, że duchowieństwo ma zostać na miejscu. Przez dwa pierwsze dni latały samoloty, słyszeliśmy kanonadę i sprzeczne wiadomości. W niedzielę już był Chrzanów zalany uciekającymi ze Śląska (p[an]. wojewoda i policja uciekła już w piątek popoł[udniu].). Mieliśmy ich pełno w kościele. Młodsi księża (x. [Franciszek] Kisiel, x. [Kazimierz] Dzik) udali [się] do garnizonów, aby zacząć wojskowe duszpasterstwo. X. Proboszcz [Jakub] Kamieński był zdecydowany nie uciekać, mówił do ludzi – „ja zostaję”[.] X. [Jan] Wolny udał się do Płazy na zaproszenie x. [Wojciecha] Krzeptowskiego w niedzielę koło południa. Z Chrzanowa wyszło ludzi bardzo dużo, niektórzy wrócili za tydzień – inni dopiero w listopadzie[,] a nawet później. Tymczasem ci, co zostali – oczywiście nieliczne jednostki z tych – przeszukali mieszkania opuszczone i „zabezpieczyli” zwłaszcza tekstylne rzeczy. W Chrzanowie zatrzymały się i stanęły pociągi ewakuacyjne[,] a ludność albo korzystała albo szkodę poniosła. Bursa straciła drób, soki, wino owocowe, kompoty – część zapasów żywności.
W poniedziałek przed południem po krótkiej kanonadzie wojsko niemieckie weszło i przeszło przez Chrzanów – samo miasto prawie nie ucierpiało – tylko Kościelec (na Skotni) się palił. Zaczęła się okupacja – spodziewaliśmy się, że się skończy w r. 1940 – tymczasem trwała do 1945.
Piszący te słowa był pierwszym w mieście wyrzuconym z własnego mieszkania i przerzuconym do mieszkania opuszczonego przez tych, którzy uciekli. Komendant zapewniał[,] że żołnierz niemiecki jest przedstawicielem wysokiej kultury, dlatego mogę zostawić urządzenia domowe, a wszystko zostanie nietknięte. Zostawiłem cięższe meble i książki[,] a sam zastałem, jak żołnierz włamywał się do zamkniętego pokoju.
Wnet uruchomiono kolej, pocztę, ludność otrzymała dowody osobiste „palcówki”, gdzie każdy przyznawał się do swej narodowości – na naszym terenie były oprócz polskiej – także „narodowość” Ślązak. Wojskowe władze kazały zamknąć kościół w dniu 11. i 13. listopada – zakazano modlitwy za Ojczyznę i hymnu państwowego.
Szkołę średnią otwarto, jako prywatną, ale po 5 tygodniach definitywnie do końca wojny została zamknięta. W szkołach powszechnych uczył ksiądz religii tylko do czerwca 1940[r.,] a potem do końca miał wstęp do szkoły wzbroniony.
Księża chrzanowscy przebyli okupację bez większych osobistych przykrości itd nie byli więzieni. X. Wolny jako administrator w Kętach był więziony w więzieniu policyjnym w Bielsku od 16/9. 1943 [r.] do 16/12 1943 [r.] za odprawienie nabożeństwa w Boże Ciało tak, jak w niedzielę, a w pierwszych dniach września był zakładnikiem w Płazie przez 18 godzin; z ks. Krzeptowskim spędziliśmy noc w budynku gospodarczym w dworze Starzyńskiego pod grozą rozstrzelania, jeśli żołnierz niemiecki ucierpi cokolwiek od ludności miejscowej.
W mieście byli stale zakładnicy – dwóch z nich zastrzelili – śp. [imię] Czaplę restauratora i [imię] Klapsbalda – kupca żydowskiej narodowości.
W maju 1940 [r.] zabrali do obozu w Dachau i Mauthausen około 30 ludzi różnego wieku i pozycji społecznej – z nich dwóch (Moliński i Starzycki) nie wróciło.
Bezrobotnym wypłacano zasiłki – byli zadowoleni, bo inteligencja straciła posady – był moment, kiedy groziło rozdwojenie w narodzie polskim, że „panów” zmuszają do pracy – ale – dzięki Bogu – trwało to krótko, skoro cały naród poznał taktykę okupanta. Rejonizowanych bezrobotnych wnet zaczęto wywozić do Rzeszy – zabierano ich z ulicy, z domu.
Był wypadek, że w niedzielę weszli żołnierze w hełmach do kościoła zabrali przemocą ludzi do łopaty, aby odrzucali śnieg na drodze od Trzebini do Jaworzna. Łopaty zginęły – wzięli zakładników, a społeczeństwo musiało dostarczyć 350 łopat, aby ich uwolnić.
W mieście rozstrzelali koło młyna Zukascha – innym razem trzech (Matejko itd.) na ulicy dwóch obok parku, gdzie były szmaty po Żydach – włóczęgę podczas obławy – za posiadanie radia jednego na ulicy, bardzo wielu więźniów za przestępstwa wojenne (handel) – ścięto toporem w Katowicach matkę i syna.
Partyzantki na terenie miasta nie było – dość dużo młodzieży poszło w las.
Armia czerwona zaszła do miasta od Trzebini po trzydniowej walce; od pocisków artyleryjskich ucierpiały domki przy ulicy Kwiatowej, Krakowskiej, św. Krzyskiej, Alei, szpital. Wśród ludności cywilnej było ofiar mało. Sowieckich żołnierzy poległo 38 – niemieckich 40; żołnierze sowieccy są pochowani w parku Loewenfelda (Park Przyjaźni Polsko-Radzieckiej) i w parku hr. Starzyńskiego w Kościelcu – niemieckich w rowach na cmentarzu. Armia radziecka wkroczyła do miasta 24/1. 1945 [r.].
W czasie całej wojny kościół nie był sprofanowany, natomiast okupant usunął niektóre figury przydrożne np. św. Floriana przed stodołami, przeprowadził drogę przez cmentarz żydowski (ulica Podwale).
Okupant od r. 1939 wywoził wszystkie towary z magazynów, z bursy, gdzie mieszkałem wyszedł rano przed czwartą oddział żołnierzy i rozbijał drzwi do sklepów – rabował, zabierał wszystko, co mu się podobało (wózki, powozy, maszyny do szycia itd.) a wreszcie zabrał całkowicie wszystkie ruchomości i nieruchomości. Polacy musieli opuścić własne domy lepsze – mieszkali na peryferiach i płacili czynsz – rolnicy płacili hektarowe za używanie własnego gruntu. W Chrzanowie stosowano głównie przesiedlenie natomiast w powiecie także wysiedlenie – między Wadowicami a Białą wysiedlono także wszystkie plebanie, tak np. piszący te słowa był wysiedlony z plebanii w Kętach do odległego od plebanii domu. Osadnicy niemieccy zabrali grunt – sprzęt gospodarski, inwentarz żywy – lepsze meble, żywność – zostawili ubranie, pościel, łóżko, klęcznik – szafeczkę nocną i nic więcej – o naczynia kuchenne był opór – wreszcie je pozwolili zabrać, wysiedlanie takie odbywało się brutalnie. Np. u mnie zjawił się rano o g. 630 esman i natychmiast musieliśmy z domu wyjść – zanim odprawiłem Msze św. – pokoje były puste, a przytem bili nas kijami – po twarzy np. w Kętach panią, która pomagała usuwać oddane urządzenia domowe.
Ludzi młodych nie zajętych pracą wywieźli do Niemiec przymusowo – w Chrzanowie liczba ludzi sięgała 1000 ludzi – starszych niezdolnych do pracy wywieźli do obozu w Piotrowicach (obóz wysiedlonych). W urzędach, zakładach pracy zajęli stanowiska Niemcy – których w Chrzanowie było najmniej tysiąc. Niektórzy Polacy – mało było takich w Chrzanowie – zdradzili swój naród i podpisali niemiecką listę narodowościową.
Polacy mieli swoją siatkę płac – niższą, niż Niemcy – i odrębną tabelę podatkową dla Polaków, Żydów i Cyganów i odrębne „prawo karne” wykluczające obrońcę prawnego.
Zniesiono święta Trzech Króli, Matki B[ożej]. Gromnicznej,Wniebowstąpienie, Boże Ciało, śś. Ap[ostołów]. Piotra i Pawła, Wniebowzięcia, WW. Świętych, Niep[okalane]. Poczęcie. Nabożeństwa musiały być skończone wczesną godziną ranną. Procesje poza kościołem zakazane, a w obrębie ogrodzenia kościoła należało zgłaszać niemieckiej policji. Nakazali prowadzić księgi metrykalne w języku niemieckim (tak było w powiecie bielskim – sięgającymi do Skawy), zabronili wstępu do szkoły księdzu a na kazaniach była stała kontrola. Nakazali usunąć z kościoła Godło narodowe, obrazy patriotyczne z nawy i chorągwie zabrali – w Chrzanowie zostały ukryte. Kilkakrotne starania o zamianowanie wikariusza Generalnego do części diecezji włączonej do Rzeszy nie odnosiły skutku – kandydata X. Metropolity nie chcieli uznać. X. Metropolita nie mógł wizytować tej części ani nawet jej odwiedzić.
Uczyliśmy religii w kościele od wczesnej wiosny do zimy.
Niemieccy katolicy mieli swoich duszpasterzy – główna komenda tajnej policji zabroniła udzielać jakiejkolwiek pomocy duszpasterskiej katolikom niemieckim ze strony polskiego kapłana. Niemieccy księża unikali także plebanii – były wyjątki nieliczne.
Kościoły były zawsze przepełnione, komunii św. bardzo dużo – wroga propaganda przeciw Ojcu św. nie miała zwolenników, zakorzeniło się kłamstwo, nienawiść wroga, niszczenie narzędzi pracy, nieszanowanie własności – zrozumiałe za okupacji.
Ludność była nękana kontyngentami, oddawaniem nabiału, słoniny a plebania ciągłymi kwaterunkami niemieckimi nadto.
W parafii było zorganizowana pomoc dla obozu w Oświęcimiu, dla emigrantów do Guberni, dla wywiezionych z Warszawy dzieci polskich i dla miejscowych ubogich.
Podczas długiej okupacji niemieckiej ludność, choć wydziedziczona, pozbawiona warszatatu pracy w rzemiośle, kupcy stracili sklepy – dziewczęta rodzin dobrych przyjmowały pracę w rolnictwie[,] szły do służby domowej, pozbawiona domowego urządzenia, niepewna jutra, w każdej chwili w obawie aresztowania, obozu – mimo wszystkiego na duchu nie upadła, mocno wierzyła, że to jest stan przejściowy, ufała Bogu – Królowej Polskiej Korony, że zaświta jutrzenka wolności. Spodziewała się wielkiej odmiany, nagrody za trud, poniżenie. Bardzo wiele naszych synów było za granicą, niektórzy uciekli z niewoli niemieckiej i przekradali się do Anglii – bardzo wiele nie wróciło z ucieczki z r. 1939 i dostali się do Węgier, Rumunii, Ziemi Św[iętej]., do Francji[,] a stamtąd i z wielu innych miejsc na Ziemi gromadzili się pod znakami polskimi, aby walczyć z wrogiem.
Nasze wspomnienia byłyby niezupełnie, gdybyśmy zamilczeli los Żydów chrzanowskich; było ich w Chrzanowie najmniej dziewięć tysięcy. Część nieliczna opuściła miasto we wrześniu 1939 [r.] – wielu z nich zaginęło – część dostała się do Rosji. Biedota żydowska została w mieście. Perfidny okupant łudził ich obietnicami przesiedleniami, wyciskał kontrybucję, źle traktował przy pracy[,] a wreszcie wyniszczył w trzech etapach w r. 1942. Żydzi musieli się sami głosić, gromadzić pod dozorem żydowskich policjantów na Rynku – tam ich rozdzielano – jednych do pracy – innych do pociągu. Policja niemiecka, oddziały es[es]manow wyszukiwały Żydów tak, że niewielu zdołało uciec lub ukryć się. W pierwszej fazie zebrano ich około 500 – w drugiej znacznie więcej, a w trzeciej resztę. Większość została spalona w Oświęcimiu. W mieście powieszono około 10 za nielegalny wypiek chleba, a ludność chrześcijańską a zwłaszcza żydowską spędzano, aby byli świadkowie egzekucji – powieszono ich przy ulicy św. Krzyskiej tam, gdzie jest przejście z Alei ulicą Grunwaldzką ku ul. św. Krzyskiej.
W czasie wojny urządzono częściowo zakrystię – sprawiono nową szafę – naprawiono kredens na szaty liturgiczne, zdublowano piec kaflowy.
W prezbyterium postawiono nową ławę taką samą, jak ta, która już była – sprawiono bieliznę kościelną, Karol Oczkowski (Kozik) zakupił nowy czarny ornat uszyty w Ochronce, sprawiono białą kapę nową, a w plebanii zbudowano trzy nowe piece kaflowe.
Rozszerzono cmentarz grzebalny w kierunku ul. Balińskiej – przyłączono około półtora hektara ziemi beneficyjnej – zmiany nie przeprowadzono hipotecznie.
Po wojnie obok proboszcza X. Jakuba Kamieńskiego pracował jako wikariusz x. Józef Stańko (od r. 1943), x. Władysław Wala katecheta[,] a w czasie wojny wikariusz; z Kęt wrócił do gimn[azjum]. x. Jan Wolny[,] a x. Dzik Kazimierz wrócił do szkoły z Balina, gdzie podczas wojny był administratorem. X. Tadeusz Marekowski emer[ytowany]. katecheta i x. dr. Feliks Bytomski em[erytowany]. prof[esor]. gimn[azjalny]. mieszkali przez całą wojnę w swoich mieszkaniach. Siostry także utrzymały się w Ochronce [przy] ul. Sokoła 8, choć nie wolno im było prowadzić przedszkola. Organistą był p. imię Orczyk – kościelnym p. Piotr Zieleński, syn poprzedniego kościelnego.
obrazek wyróżniający: Dworzec kolejowy w Chrzanowie, l. 1943-1945, ze zbiorów prywatnych Stefana Endres (Berlin)