„Doniosła kwestia stroju…” – style i mody w strojach
Czy o stroju można mówić, jako o przedmiocie rozważań artystycznych ?
Czy strój jest zjawiskiem tylko przelotnym, drugorzędnym, czymś tak błahym, iż nie warto poświęcić mu ani jednej chwili głębszego namysłu ?
A może ten dział wzięty w opiekę przez krawców i krawczynie wykoszlawiony, zmanierowany, zutylitaryzowany do tego stopnia, iż stał się przedmiotem popisów śmiesznego nieraz dyletantyzmu jest jednak czymś, co może zainteresować głębiej nie tylko kobietę, dbającą o »najmodniejszą« suknię, ale także niejednego z artystów, którego pędzel potrafi z martwych farb wydobywać kolory tęczy?
Strój piękny ileż kryje w sobie powabu! Wszak jest instynktowną potrzebą artystyczną człowieka, a zwłaszcza kobiety.
Wszelkie morały, które skazują na banicję piękny strój, a chciałyby go uczynić szarym i bezbarwnym, ogółem symbolem prochu ziemskiego — »z prochu powstałeś, w proch się obrócisz« — walczą z donkiszotowym uporem przeciw temu, co tkwi w najgłębszym instynkcie człowieka.
Lato… na łąkach miliony kwiatów… Jaskry wyzywają słońce swoimi złoto-żółtymi główkami…
…Płomienne maki pysznią się królewską purpurą wśród tłumu prostaczków o różowych, fioletowych i pomarańczowych koronach…
Niebieskie bławaty rok po roku hołdują tej samej modzie, zawsze wdzięczne i zawsze czarowne w swym uroku! Promienie słoneczne, chemiczne składniki ziemi i tlen — oto twórcy i artyści, którzy troskliwie baczą, aby rozliczna klientela przyrody wystąpiła w godnych szatach na święto życia.
Na wolnych od obłudnych manier »europejskości « podzwrotnikowych wyspach Australii, gdzie strój jest synonimem nagości, pierwotny człowiek stroi się z nadzwyczajną elegancją. Kilkopiętrowe uczesania głowy przetykane misternymi ozdobami, to majstersztyki mody. Ileż wysiłku artystycznego można znaleźć w przedziwnych ozdobach uszu, nosa i warg, w tych cackach wyspiarskich, wobec których zdumiona Europejka otwiera szeroko oczy i dziwi się niesłychanie, że jej papuaska rywalka w taki jaskrawy i szczery sposób wypowiada swoją kokieterię i radość istnienia.
Wszędzie to samo zjawisko: w królestwie flory, fauny i człowieka — piękno gatunku wypowiadające się w stroju.

Pokaz mody, Warszawa (?), l. 1935-1939, ze zbiorów NAC, domena publiczna
Od tatuowanej skóry Hotentotki, do chlamidy wykwintnej Atenki, od potwornej krynoliny Ludwika XIV do serpentynowej wieczorowej wąskiej sukni Paryżanki — jakiż przeskok pełen niesłychanych wariacji artystycznych.
W tym przeogromnym bogactwie motywów, barw, linii i kształtów ileż cennych kruszców znaleźć potrafi oko spostrzegawczego artysty! Ileż wysiłków prawdziwie szlachetnych i godnych nazwy piękna!
Nie mając zamiaru naśladować poczytnych pism poświęconych rozważaniom wyrafinowanych arkanów mody, w których przeważnie nie o piękno chodzi, lecz o schlebianie gustom lubującym się w nowinkarstwie modniczym — będziemy starali się w dziale »style i mody« rzucać lekkie szkice, niemające ani pretensji do krawieckiej mądrości, ani do rozległej wszechstronnej, wszechogarniającej manii powiedzenia wszystkiego, aż do szczegółów całkowicie zbędnych, lecz w szczerem pragnieniu poszukiwania piękna omawiać będziemy to, co nam samym nasunie się jako pomysł i to co chwila przyniesie nam istotnie pięknego z zagranicy.
A zagranica owa to nie Wiedeń ani Berlin, to nie Rzym nawet ani Genewa, tylko Paryż i Londyn.
Tam w warsztatach krawieckich stanęli do pracy tuż obok mistrzów nożyc i igły — artyści malarze, którzy na papier rzucają wzory strojów kobiecych, skomponowanych nieraz z prawdziwą maestrią zarówno w liniach jak i w barwach. Tam struktura kobiety nie jest już poddawana tyranii inkwizycyjnych przyrządów w rodzaju sznurówki, lecz obok usiłowania dążącego do zhumanitaryzowania tego zabytku średniowiecznej patologii modniczej dąży się w tych laboratoriach ≫new dresses≪ i ≫new gowns≪ do stworzenia stylowych strojów, które by, podnosząc urok kobiety dzięki harmonii rozwiniętych motywów linii i barwy materiału, uwydatniały linię i barwę ciała ludzkiego.
W Polsce ten dział należy jeszcze do sztuk czarnoksięskich. Nie powstał u nas dotychczas ani jeden Salon, którego ambicją stałoby się wprowadzenie w strój współczesnej Polki tych przebogatych motywów, które przeszłość historyczna i ornamentyka ludowa rozrzucają nam hojną dłonią. Une femme peut etre a la fois elegante et honnete; elle peut suivre lą, mode et avoir de la boute, de la pitie, de l’altruisme; elle peut posseder le sens esthetique et le senssocial. (Kobieta może być jednocześnie elegancką i godną; może hołdować modzie, a zarazem mieć dobroć, litość i altruizm; może posiadać zmysł estetyczny i poczucie społeczne.)
Takie słowa wypowiedział członek akademii francuskiej, Maurice Donnay, mówiąc o współczesnej Francuzce.
Istotnie w tym jednym zdaniu zamknął wielką prawdę.
Nie omawiając bliżej żadnego wzoru sukni i odkładając to do następnej pogawędki, pragniemy nasze notatki o modzie zakończyć tą jedną uwagą, bardzo cenną i bardzo konieczną w obecnej chwili…
Strój kobiety może być eleganckim i wytwornym, a powinien stworzyć artystyczne milieu wdzięków swej właścicielki, pod tym atoli warunkiem, że równocześnie będzie bardzo dyskretny i jak najmniej rzucający się w oczy.
Strój Polki powinien harmonizować z tym, w czym ona żyje, z tą powagą chwili pełną już radosnych, ale także jeszcze pełną tragicznych wydarzeń. Nic co wyzywa, nic co krzyczy barwą i kształtem nie powinno być dzisiaj wyrazem stroju kobiecego. Wrażliwość artystyczna unika parweniuszostwa, które zwykle zapomina o czasie miejscu i umiarze.
Idźmy za poczuciem taktu.
Style i mody w strojach, „Wianki” ilustrowane czasopismo artystyczne poświęcone polskiej twórczości i kulturze obejmuje malarstwo, rzeźbę, architekturę, muzykę, pieśń, poezję, teatr, style i mody w strojach oraz wychowanie artystyczno-estetyczne, 1919 r., nr 1, s. 31-32.
[zdjęcie wyróżniające: Pokaz mody, Warszawa (?), l. 1925-1939, ze zbiorów NAC, domena publiczna]