Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – ks. Michał Rapacz i ks. Franciszek Flasiński

"Z muzealnego sztambucha"

Z systemem komunistycznym walczyli nie tylko żołnierze. Tak naprawdę każdy, kto w jakikolwiek sposób sprzeciwiał się nowej władzy mógł się znaleźć „na celowniku” władz komunistycznych. Nie inaczej było w przypadku duchownych. Z okolicą Chrzanowa związanych jest dwóch duchownych, którzy zostali zamordowani w 1946 r., ponieważ swoim postępowaniem stali się dla nowej władzy niewygodni. Chodzi o księży Michała Rapacza – administratora z Płok oraz Franciszka Flasińskiego – proboszcza z Libiąża. Po wojnie styl, w jakim prowadzili duszpasterstwo zarówno ks. Rapacz jak i ks. Flasiński nie odpowiadał nowym władzom. Obydwoje dużą wagę przykładali do formacji duchowej młodzieży. Tymczasem komuniści tworząc organizacje młodzieżowe starali się ukształtować w młodych ludziach swoich zwolenników. Opracowali oni swój własny plan włączenia młodzieży w tryby komunizmu, który obejmował swoim zasięgiem dzieci i młodzież od przedszkola aż do młodzieży powyżej 20 roku życia.

ks. Michał Rapacz, źródło: wikipedia

Ks. Michał Rapacz (1904-1946) do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie wstąpił w 1926 r. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk abp Adama Stefana Sapiehy 1 II 1931 r. Pierwszą placówką duszpasterską, na którą został skierowany były Płoki. Pracował tam w charakterze wikarego przez 2 lata, do 1933 r. W tym roku decyzją abp. Adama Stefana Sapiehy został przeniesiony do Rajczy k. Żywca. Tam pracował jako wikary do 1937 r. W tym samym roku, po nagłej rezygnacji z funkcji proboszcza przez ks. Wawrzyńca Wojdyłę, został mianowany administratorem w Płokach.

Po wyzwoleniu ks. Michał Rapacz pomagał żołnierzom z podziemia niepodległościowego, którzy ukrywali się przed UB. Nie podobała mu się nowa powojenna rzeczywistość i otwarcie mówił, co o niej myśli. Niechęć do nowych władz państwowych przejawiała się w kazaniach administratora z Płok. Miejscowi działacze komunistyczni określali go mianem „wroga ustroju”, a jego postawa była jednym z tematów obrad w czasie zebrań partyjnych. Otrzymywał on anonimowe listy z pogróżkami. O planach jego zabójstwa miano rozmawiać podczas zebrania PPR w Trzebini. Do poważnego zatargu z nowymi władzami w Płokach doszło w kwietniu 1945 r., kiedy miejscowi działacze PPR chcieli przejąć dla swoich potrzeb dom parafialny. Dnia 3 kwietnia powiadomili ks. Rapacza, że przejmują ten budynek na cele Związku Walki Młodych. Ks. Michał Rapacz o wszystkim poinformował władze kościelne i skierował skargę do starostwa powiatowego. W liście do starostwa powiatowego kuria krakowska zażądała zwrotu domu parafialnego pod zarząd Kościoła.

Do zabójstwa ks. Rapacza doszło w nocy z 11 na 12 V 1946 r. Ks. Andrzej Mroczek pisał, że zbrodniarze włamali się na plebanię i uprowadzili ks. Michała do pobliskiego lasu, gdzie 2 strzałami odebrali mu życie. Ciało znaleźli następnego ranka pasterze, którzy wyprowadzali zwierzęta na pastwisko.

Bardziej szczegółowo okoliczności śmierci administratora z parafii w Płokach opisał ks. Leon Bzowski (proboszcz z Trzebini) w piśmie do kurii z dnia 2 VI 1946 r. W środku nocy grupa mężczyzn zapukała do drzwi plebanii. Domagali się, aby ich wpuścić do środka, argumentując, że są „chłopami z lasu”. Gdy ich nie wpuszczono wdarli się do środka siłą. Posądzając go o kontakty z podziemiem niepodległościowym, pytali o to, kogo przechowuje na plebanii. Domagali się także pieniędzy.

Tak ks. Bzowski opisywał ostatnie chwile ks. Rapacza: W pół godziny po wyprowadzeniu ks. Michała usłyszano 2 strzały. Były to strzały, które położyły kres życiu ks. Michała. Bandyci zaprowadzili ks. Michała do lasku, zasadzonego ongiś przez ks. Wawrzyńca Wojdyłę i tam na skręcie w kierunku Psar 2 strzałami w głowę wymierzonymi dobili. Postawili go twarzą do sosenki, jeden z bandytów uderzył go stojącego w tył głowy tępym narzędziem, drugi zaś dał strzał w głowę na wysokości oczu z boku. Tak oszołomiony i zraniony ks. Michał runął całym swym korpusem na ziemię na wznak. A że jeszcze żył, dano w głowę strzał drugi z bliska, w samo czoło, tak że czaszka została zgruchotana na kawałki. Proboszcz trzebiński, który był obecny przy sekcji zwłok, zaznaczył w tym piśmie, że na ciele nie zauważono śladów pobicia. (AKMK, sygn. Pers. A 691, Sł. B. Ks. Michał Rapacz. Teczka personalna, List ks. Leona Bzowskiego do Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Trzebinia 2.06.1946 r., k. 21-23v.)

Zwłoki ks. Michała Rapacza w trumnie. Źródło Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze Ziemi Chrzanowskiej. Materiały z sesji popularnonaukowej z okazji 50.lecia Muzeum w Chrzanowie

Tak natomiast opisywał ks. Bzowski przyczyny śmierci administratora z Płok: Ks. Michał nie liczył się z tymi trudnościami [chodzi o duże wpływy socjalizmu w Płokach – LT], lecz w imię Pańskie pracował ładnie. To rozzłościło bezbożników, to napawało ich nienawiścią do Boga i jego Kościoła, a że nie mogli dosięgnąć Boga widzialnie, dosięgli oni strzałami nienawiścią kierowanymi osoby ks. Michała. (AKMK, sygn. Pers.A 691, Sł. B. Ks. Michał Rapacz. Teczka personalna, List ks. Leona Bzowskiego do Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Trzebinia 2.06.1946 r., k. 21-23v.) Podobnie przyczyny jego śmierci opisał ks. Andrzej Mroczek: „Jest przypuszczenie, że zbrodni dokonali zwyrodnialcy z parafii, że posądzali Zmarłego o przechowywanie akowców. (AKMK, sygn. Pers.A 691, Sł. B. Ks. Michał Rapacz. Teczka personalna, Pismo dziekana dekanatu nowogórskiego ks. Andrzeja Mroczka do Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Ciężkowice 13.05.1946 r., ks. 18-18v.)

Natomiast ks. Franciszek Flasiński (1888-1946) do Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie wstąpił w 1908 r. Dnia 30 VI 1912 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk abp Adama Stefana Sapiehy. Pierwszą placówką duszpasterską, do której go skierowano, była parafia pw. Wszystkich Świętych w Babicach k. Alwerni, gdzie został mianowany wikarym. Decyzją metropolity krakowskiego w 1916 r. został przeniesiony na stanowisko katechety przy parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Libiążu Wielkim. Po śmierci proboszcza parafii libiąskiej ks. Franciszka Pietrzykowskiego w lipcu 1931 r. został mianowany administratorem tej parafii, a w grudniu tego roku proboszczem.

Ks. Franciszek Flasiński, zdjęcie z 1926 r. Źródło „Parafianin”, wydanie specjalne – 50-lecie tragicznej śmierci, 7.09.1996.

Podobnie jak wobec ks. Rapacza i do libiąskiego proboszcza przychodziły anonimowe pogróżki. Groźby te traktował poważnie, dlatego umówił się z sąsiadami, że w razie grożącego mu niebezpieczeństwa będzie wzywał pomocy sygnałem trąbki.

W Libiążu do takiego konfliktu doszło we wrześniu 1945 r. Dnia 25 września wikary, ks. Antoni Opyrchał, rzekomo pobił ucznia III klasy, Mariana Mateję. Do zdarzenia miało dojść w szkole w Libiążu Małym, gdy chłopiec chciał samowolnie opuścić klasę podczas lekcji religii. Był to syn sekretarza Komitetu Gminnego PPR w Libiążu, który interweniował w tej sprawie w Krakowie. W grudniu tego roku ks. Flasiński pisał do kurii, że ks. Opyrchała oczerniono w tygodniku „Głos Pracy”. Pisano, że skatował to dziecko w szkole. Libiąski proboszcz stwierdził wyraźnie, że było to kłamstwo, którego nie potwierdziło, ani śledztwo kierownika szkoły, ani inspektora szkolnego z Chrzanowa. Okoliczni księża uważali, że ojca chłopca należałoby zaskarżyć do sądu za zniesławienie.

Na początku 1946 r. ks. Flasiński prosił o zgodę kurii na odprawienie nabożeństw i Mszy Świętej w obozie znajdującym się koło kopalni węgla kamiennego „Janina”. Pisał, że istnieje taka praktyka w obozie macierzystym w Jaworznie. Jak pisał władze obozowe zgodziły się przeznaczyć na ten cel specjalny barak. Tylko pod takim warunkiem władze kościelne wyraziły zgodę na prośbę libiąskiego proboszcza.

W sprawozdaniu z obchodów święta 3 Maja w 1945 r. odnotowano, że ks. Franciszek Flasiński w kazaniu podczas sumy mówił o Targowicy i czynił przy tym niedwuznaczne aluzje do obecnych czasów. Rok później, 14 maja 1946 r., mówiono o libiąskim proboszczu podczas posiedzenia Komitetu Powiatowego PPR w Chrzanowie. Wiadomo jednak, że UB już wcześniej zwracało szczególną uwagę na działalność libiąskiego proboszcza. Według słów szefa chrzanowskiego PUBP śledzono jego niejasne wypowiedzi. Jednak w sprawozdaniu nie umieszczono konkretnych cytatów.

Do morderstwa ks. Franciszka Flasińskiego doszło w nocy z 6 na 7 września 1946 r. O okolicznościach jego śmierci dowiadujemy się z listu ks. Andrzeja Mroczka. W piątek, 6 września, 3 mężczyzn włamało się od strony kuchni na plebanię. Jedna ze służących uciekła, a drugą zapytano, gdzie mieszka proboszcz. Gdy nic nie odpowiedziała napastnicy wyszli na zewnątrz, prawdopodobnie obawiając się alarmu. Księża Flasiński i Opyrchał (wikary), usłyszawszy jakieś krzyki, zamknęli się w jednym pokoju. Ks. Flasiński przeszedł do innego pokoju, skąd zaczął trąbić po pomoc. W pokoju paliło się światło, a okiennice były otwarte, zatem bandyci bardzo dobrze widzieli, co się działo w środku. Jak pisze dziekan, ks. A. Mroczek, obok proboszcza stał ks. Opyrchał. W stronę ks. Flasińskiego padły dwa strzały. Na odgłos trąbki zbiegli się ludzie i sprowadzono doktora, który kazał sprowadzić karetkę. Proboszcza przewieziono do szpitala w Chrzanowie, gdzie zmarł nad ranem następnego dnia podczas operacji. Miał przestrzelone miał jelita i wątrobę.

Nekrolog ks. Franciszka Flasińskiego. Źródło Dzieje parafii p.w. Przemienienia Pańskiego w Libiążu w latach 1731-2012.

Pogrzeb ks. F. Flasińskiego 11 września 1946 r. Źródło Dzieje parafii p.w. Przemienienia Pańskiego w Libiążu w latach 1731-2012, Libiąż 2012

Dziekan dekanatu nowogórskiego ks. Andrzej Mroczek pisał do kurii krakowskiej, że księża z okolicy domyślają się podobnych przyczyn morderstwa, jak w przypadku ks. Rapacza. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie wykluczał on podłoża rabunkowego napadu na plebanię w Libiążu. W tym czasie trwał remont uszkodzonego w wyniku działań wojennych dachu kościoła, a więc pieniądze zbierane na ten cel były przechowywane na plebanii. Taka też była oficjalna wersja forsowana przez władze lokalne. Jednak wielu mieszkańców Libiąża podejrzewało morderstwo o podłożu politycznym. Podstawą do takich przypuszczeń było wydarzenie z 10 sierpnia 1946 r. Wówczas w czasie trwania spowiedzi odpustowej nieznani sprawcy wybili szyby na plebanii.

Śledztwo, które MO z Sierszy rozpoczęło zaraz po morderstwie ks. Rapacza, było bardzo powierzchowne. Wszelkie informacje, jakie zgromadzili zostały przekazane do Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Chrzanowie. Zażądał tego sam komendant PUBP. W liście do prokuratury okręgowej w Krakowie wysłanym 7 czerwca 1946 r. z kurii krakowskiej pytano, na jakim etapie jest śledztwo w sprawie śmierci administratora z Płok. Władze kościelne chciały wiedzieć, czy sprawcy zostali już złapani i czy przygotowano akt oskarżenia. W toku śledztwa prowadzonego w sprawie morderstwa ks. Flasińskiego, ustalono sprawców morderstwa; byli to funkcjonariusze UB: Czesław Saternus, Zbigniew Karkula i Mieczysław Mendyk, którzy przebywali w Libiążu na urlopie.

O tym jak bardzo powierzchowne było śledztwo świadczą słowa ks. Leon Bzowskiego w liście do kurii krakowskiej: Niby to robiono jakieś śledztwo powierzchowne, ale nic z tego nie wyszło, bo i nie mogło. Kruk krukowi oka nie wykole. Z opinii zaczerpniętej i wywiadu konspiracji naszej, śmiało każe nam mniemać, że ksiądz Michał padł jako ofiara bandy bezbożniczej spod znaku dzisiejszego tajnego aktywu PPR. Ten to tajny aktyw PPR-owski odbywa tajne sądy kapturowe, na których zapadają decyzje wyroków śmierci osób, które mają wpływy i głos poważny w społeczeństwie. W ostatnim czasie wydano 12 wyroków śmierci na księży, dobrych katolików podejrzanych o wrogie nastawienie do dzisiejszej demokracji. Wielu PPR-owców pochwala mord na księdzu. (AKMK, sygn. Pers.A 691, Sł. B. Ks. Michał Rapacz. Teczka personalna, List ks. Leona Bzowskiego do Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Trzebinia 2.06.1946 r., k. 21-23v.)

Władze powiatu starały się, aby o wydarzeniach w Płokach i Libiążu jak najszybciej zapomniano. Mieszkańcy obu wsi byli sparaliżowani strachem i bali się cokolwiek o sprawie mówić, chociaż zapewne wiele wiedzieli o okolicznościach zabójstwa. Starosta powiatu chrzanowskiego Karol Winiarski w maju 1948 r., czyli dwa lata po morderstwach na księżach z powiatu chrzanowskiego (Płok i Libiąża), pisał do kurii metropolitalnej takie słowa: Jeżeli zaś chodzi o wypadki z roku 1946, to w sprawie zabójstw jakie miały miejsce w Płokach i Libiążu – dochodzenia są w toku – i tak jak w innych sprawach, tak i tu nawet po upływie dłuższego czasu uwieńczone będą pomyślnym skutkiem, a sprawcy zostaną wykryci i ukarani. (AKMK, sygn. APA 247, Teczka parafii Płoki, Pismo Starosty Powiatu Chrzanowskiego Karola Winiarskiego do Kurii Metropolitalnej w Krakowie, Chrzanów 15.05.1948 r., brak numeracji stron.)

Oprac. Luiza Trybuś


Filtruj:
Archiwa
Kategorie