Jedwabie i pióra, czyli w co się ubierano w 2. poł. XVIII w.

"Z muzealnego sztambucha"

Kiedy myślę o modzie XVIII w. przychodzą mi na myśl dwa filmy – „Amadeusz” z 1984 r. w reżyserii Miloša Formana i „Maria Antonina” z 2006 r. wyreżyserowana przez Sofię Coppolę. Oglądając je trudno nie zauważyć przepychu i wystawności kostiumów zaprojektowanych przez czeskiego scenografa i projektanta Theodora Pištěka (do „Amadeusza”) i włoską projektantkę kostiumów filmowych Milenę Canonero (do „Marii Antoniny”). Chociaż stroje nie są w 100% zgodne z prawdą historyczną, to oddają ducha epoki. Wysokie pudrowane fryzury i białe peruki, rozłożyste jedwabne i szeleszczące suknie dopasowane do ówczesnego ideału sylwetki, a do tego pióra, żaboty, wstążki i koronki. Tak… Najwłaściwszym słowem na określenie strojów noszonych przez wyższe warstwy społeczeństwa (także polskich magnatów) jest „okazałość” i „przepych”.

Zanim jednak przejdziemy do opisu strojów, noszonych w 2. poł. XVIII w., należy zaznaczyć, że w XVIII w. na terenie Europy zaszły liczne zmiany społeczno-kulturalne. Kwestia ta zasługuje na podkreślenie, ponieważ zjawisko, które nazywamy modą jest nierozerwalnie związane z warunkami politycznymi, kulturalnymi i społecznymi, w których powstaje. I o ile w średniowieczu, renesansie, czy baroku nie było to jeszcze tak widoczne, to ogromne zmiany w tej kwestii przyniósł właśnie XVIII w., a szczególnie jego druga połowa. Zatem nic dziwnego, że owe zmiany znalazły swoje odbicie w strojach, szczególnie kobiecych, także na terenie Rzeczypospolitej. Bowiem społeczeństwo szlacheckie, mimo iż targane wewnętrznymi sporami, nie pozostało obojętne na nowinki modowe. Wzorce zachodnie (przede wszystkim francuskie i angielskie) najszybciej rozprzestrzeniły się wśród najbogatszych magnatów, z czasem wkraczając także w sfery uboższej szlachty, mieszczan. Odrębną kwestię stanowi ubiór najniższych warstw społeczeństwa, czyli chłopów, który ulegał najwolniejszym przemianom. A w niniejszym krótkim opisie mody 2. Poł. XVIII w. skupimy się przede wszystkim na strojach kobiecych i to tych z wyższych warstw społecznych, bowiem polscy mężczyźni – Sarmaci, w ramach swoistej manifestacji politycznej częściej wybierali polski strój narodowy, który ostatecznie ukształtował się w połowie XVII w. Ktoś mógłby zapytać, skąd czerpać informacje na temat mody w tak odległych wiekach? Faktem jest, że im bliżej „naszych czasów”, tym łatwiej o źródła. Ale w przypadku 2. poł. XVIII w., jest ich coraz więcej. To zarówno źródła ikonograficzne (liczne portrety i sceny rodzajowe tworzone z natury) i pisane (pamiętniki pisane zarówno przez mężczyzn jak i kobiety), jak również zachowane do dnia dzisiejszego realia – kompletne stroje lub elementy garderoby.

 

Suknie typu robe à la française, Francja, ok. 1770 r., jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknie typu robe à la française, Francja, ok. 1770 r., jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la française, Europa, ok. 1765 r., jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la française, Europa, ok. 1765 r., jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

 

Na wstępie należy zaznaczyć, że strój poza funkcjami użytkową i estetyczną, informował także o przynależności społecznej noszącej go osoby. I to jest szczególnie wyraźnie widoczne w XVIII-wiecznym społeczeństwie I Rzeczpospolitej. Zatem rozmiary garderoby były zależne od zamożności jej właścicielki i składały się od kilku do kilkudziesięciu różnych strojów, które szlachcianka zakładała zależnie od pory dnia, pogody i okoliczności. Warto zaznaczyć, że Polki przebierały się po kilka razy dziennie, zgodnie z przejętym z Francji podziałem na stroje poranne, domowe i wyjściowe.

Zatem rano, zachowując pewną swobodę zakładały szlafroki, występujące w dwóch typach. Przedpołudniowe negliże wykonywano ze zwiewnych tkanin, zaś południowe szlafroki z cięższych. Czym innym były natomiast tzw. pudermantle, czyli ochronne podwłośniki zakładane do porannej toalety. Miały zazwyczaj formę pelerynki wykonanej z lekkiej tkaniny (czasem ozdobionej falbankami, wstążkami czy koronkami), a szyto je z lekkiej, zazwyczaj białej, tkaniny. Zakładano je w celu ochrony ubioru podczas czesania i pudrowania włosów i co ciekawe zakładali je zarówno mężczyźni jak i kobiety. Z biegiem czasu zaczęto w nich przyjmować gości wywodzących z grona najbliższych przyjaciół.

 

Suknia typu robe à la française, Wielka Bytania, ok. 1760 r., jedwab, len, bawełna, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la française, Wielka Bytania, ok. 1760 r., jedwab, len, bawełna, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

 

Do strojów domowych zaliczano także dwuczęściowe suknie składające się ze spódnic i kaftanów (lub kamizelek), spod których widoczne były rękawy koszuli. Chociaż tą ostatnią zaliczano do bielizny, to same jej rękawy starano się przyozdobić haftami. Na spódnicach umieszczano natomiast dekorację kwiatową. Innym rodzajem ubioru domowego był tzw. dezabilka (z fr. déshabillé), czyli swobodny strój poranny lub nocny. W XVIII w. była to lekka suknia domowa, zwykle bez wcięcia w pasie, szyta z lekkich tkanin bawełnianych, półjedwabnych lub płótna.

Bez wątpienia większą różnorodnością odznaczały się stroje wyjściowe, które miały podkreślać pochodzenie i status społeczny właścicielki. Dlatego też nawet uboższe szlachcianki starały się mieć chociaż jedną modną suknię. Do uszycia strojów wyjściowych używano z reguły droższych, importowanych tkanin (jedwabnych i bawełnianych). W czasie produkcji materiałów poddawano je broszowaniu – czyli wykonywano wzór poprzez wplecenie dodatkowej przędzy, co sprawiało wrażenie haftu. Bez wątpienia XVIII-wieczne stroje odznaczały się bogactwem kolorów i zdobień. W źródłach znajdujemy bowiem informacje na temat sukni niebieskich i czerwonych (w różnych odcieniach), goździkowych, szafirowych, cytrynowych, czy też kawowych.

 

Suknia typu robe à la anglaise, Francja, ok. 1780 r., jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la anglaise, Francja, ok. 1780 r., jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la anglaise, Francja, l. 1785-1787, jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la anglaise, Francja, l. 1785-1787, jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

 

Kolejnym zadaniem sukni było modelowanie sylwetki według ówczesnych wzorców piękna. Wąską talię przy nienaturalnie spłaszczonym biuście uzyskiwano poprzez założenie gorsetu (tzw. sznurówki) z dużą ilością sztywnych fiszbinów. Kobiety musiały wiele wycierpieć, aby uzyskać pożądaną sylwetkę, a niejednokrotnie mocne ściągnięcie za pomocą sznurków skutkowało zasłabnięciami z powodu niedotlenienia czy nawet obrażeniami wewnętrznymi. Ta część bielizny zyskała nową formę w latach 70. XVIII w. Wówczas mocno ściskano tylko talię, jednocześnie podwyższając ułożenie biustu. Natomiast pod spódnicę sukni zakładano poszerzające ją stelaże z fiszbinu (tzw. rogówki). Dzięki nim suknie zyskiwały kształt kopulasty, a później owalny. Od lat 80. XVIII w. rogówki powoli się zmniejszały. Jako, że nie były one tanie, to mniej zamożne szlachcianki poszerzały swoje suknie poprzez zamocowanie na pasie poduszeczek podnoszących materiał (tzw. kieszeni). Na nogi zakładano pończochy – w zależności od pogody i pory roku – cienkie bawełniane lub cieplejsze wełniane.

Przejdźmy zatem do opisu fasonów modnych sukni, a te zmieniały się praktycznie w każdej dekadzie.

Okres dojrzałego rokoka, czyli lata 50. XVIII w., to również czas wpływów Markizy de Pompadour i malarstwa Bouchera. To ona doprowadziła najpopularniejszą wówczas we Francji suknię (robe à la française) do artystycznej perfekcji. W tej dekadzie królowały broszowane w duże kwiatowe wzory jedwabie, bawety dekorowane kokardami (tzw. echelles) i koronkowe angażanty (czyli koronkowe przedłużenia rękawów). Kobiety zasłaniały szyje kolaretami (czymś w rodzaju kolii uszytej z tej samej tkaniny co suknia). Natomiast niskie fryzury a l’enfant obficie pudrowano.

W kolejnej dekadzie nadal popularną suknią zakładaną na półformalne okazje była robe à la française, jednak zmianom uległy wzory tkanin, z których je szyto. Jedwabie broszowano już w drobne wzory florystyczne przeplatane girlandami. Jako ubiór nieformalny panie chętnie nosiły żakiety z zapięciami typu comperes. Pod koniec lat 60. XVIII w. modne stały się wyższe i bogato zdobione fryzury.

 

Suknia typu robe à la polonaise, USA, l. 1780-1785, jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la polonaise, USA, l. 1780-1785, jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la anglaise, Wielka Brytania, l. 1740-1760, jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la anglaise, Wielka Brytania, l. 1740-1760, jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la polonaise, Wielka Brytania, ok. 1780 r., jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Suknia typu robe à la polonaise, Wielka Brytania, ok. 1780 r., jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

 

Od lat 70. XVIII w. widzimy większe tempo zmian w modzie. Kobiety zaczęły nosić lżejsze pół-fiszbinowe sznurówki w stylu angielskim, natomiast stelaże spódnic coraz częściej zastępowały poduszki powiększające biodra (tzw. bouffantes lub culs). Ikoną mody była francuska królowa Maria Antonina, która preferowała prosty styl angielski. Suknię francuską, jako ubiór półformalny zastąpiły robes à la polonaise, a pod koniec dekady także robes à l’anglaise i levites i zakładane do nich żakiety. Coraz krótsze spódnice odsłaniały nie tylko kostki, ale także część łydek. Modne tkaniny, to jedwabie w wąskie, pionowe paseczki. Zaś najmodniejsze fryzury to tzw. poufs, czyli niebotycznie wysokie peruki zdobione praktycznie wszystkim, a przede wszystkim piórami.

W kolejnej dekadzie robe à la polonaise zaczęły powoli stawać się niemodne, a ich miejsce zajęły suknie angielskie i bardziej dopasowane lewitki. Pojawiły się także robe en chemise, czyli suknie o kroju sielankowo-pasterskim, stanowiące apogeum dążenia do prostoty. Modne stały się także fourreau, czyli jednoczęściowe suknie wywodzące się z ubiorów dziecięcych. W drugiej połowie lat 80. XVIII w. na popularności zaczęły zyskiwać tzw. redingotes, czyli suknie-płaszcze o kroju bazującym na angielskich męskich płaszczach podróżnych. Kobiety chętnie rezygnowały z wysokich peruk na rzecz niższych o bardziej kopulastym kształcie. Ale niejako w zamian zaczęły zakładać coraz większe kapelusze.

Z kolei lata 90. XVIII w. możemy podzielić na dwie części: okres rewolucji francuskiej (1789–1794) i dyrektoriatu (1794–1799). W pierwszej ubiór kobiecy charakteryzował się prostotą i był wyraźnie zmaskulinizowany. Zapewne wpływ na taki a nie inny styl miały wydarzenia polityczne rewolucji francuskiej. Modne były wówczas tzw. suknie tureckie, szyte na bazie robe à l’anglaise, ale z otwartym przodem i podwójnymi rękawami. Pojawiły się także dopasowane żakiety (tzw. pierrots) z doszytą z tyłu niewielką baskinką. Zmienił się krój nadal popularnych robes en chemise. Po rewolucji nastąpiła moda na zrzucanie gorsetów i noszenie białych bawełnianych sukien-koszulek o podniesionej talii i krótkich żakiecików (tzw. spencerów). Zaś pudrowane peruki wyparły fryzury w stylu greckim.

Wśród okryć wierzchnich lat 90. XVIII w. rozróżniamy sięgające ziemi salopy, czyli luźne peleryny z kapturem i fałdami z tyłu, na zimę podbite futrem, które bez wątpienia zyskały największą popularność. Formą płaszczy noszonych przez Polki były także jupki i kontusiki. Te pierwsze posiadały luźny, rozszerzany ku dołowi, krój. Natomiast kontusiki wzorowano na stroju męskim i podbijano futrem. Początkowo były długie do kostek, z biegiem czasu skróciły się do kolan.

 

Buty, Thomas Ridout (projekt), Wielka Brytania, l. 1750–1770, jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Buty, Thomas Ridout (projekt), Wielka Brytania, l. 1750–1770, jedwab, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Buty, Francja (?), l. 1760-1775, jedwab, nić metalowa, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

Buty, Francja (?), l. 1760-1775, jedwab, nić metalowa, ze zbiorów The MET Museum w Nowym Jorku

 

Przejdźmy teraz do opisu dodatków noszonych przez XVIII-wieczne arystokratki. Na stopy zakładano trzewiki i patynki, wykonywane ze skóry (na wyjścia i podróże) oraz z delikatnych materiałów (do poruszania się po domu). Na dłonie zakładano rękawiczki (ze skóry lub materiału, z którego uszyto suknię) albo mitenki (rękawiczki bez palców). Natomiast w zimie dłonie chowano w mufkach. Nieodłącznym elementem stroju kobiecego było nakrycie głowy – mężatki w domu nosiły czepce. Do najbardziej strojnych należały kornety, wymyślnie ozdabiane wstążkami i koronkami, które tworzono w warsztatach zlokalizowanych w Warszawie. Zaś w słoneczne dni panie zakładały zasłaniające włosy i twarz kwefy (zasłonki z czarnej lub białej gazy). Natomiast końcem XVIII w. popularne stały się angielskie kapelusze z cekinami i wstążkami.

Dopełnienie stroju stanowi biżuteria, w źródłach pisanych określana mianem klejnotów. Zaliczano do nich (oprócz ozdób i kamieni) także zegarki, tabakierki, a nawet broń paradną. Klejnoty w szlacheckiej Polsce były nie tylko ozdobą, ale także swoistą lokatą kapitału, a także miały znaczenie magiczne (amulety) i religijne. Za ich pomocą podkreślano także pozycję społeczną właścicielki. We włosy wpinano iglice i egrety, które miały przytrzymywać ozdoby głowy, choć często same posiadały finezyjne kształty. Dekoracjami uszu były zausznice, od 2. poł. XVIII w. określane mianem kolczyków, a przybierały one formę ozdobnych wisiorów. Natomiast na szyję zakładano łańcuszki i wisiorki. Niesłabnącą popularnością cieszyły się perły. Na dłoniach noszono pierścienie i obrączki, a wielką estymą cieszyły się podkreślające prestiż sygnety herbowe, które kobiety dziedziczyły po ojcach. Na nadgarstki zakładano manele, czyli rodzaj bransolet. Zaś do sukien przypinano broszki z kompozycjami kwiatowymi.

Z tego jakże pobieżnego opisu możemy wywnioskować, że garderoba polskich szlachcianek w 2. poł. XVIII w. przedstawiała się imponująco, odznaczając się bogactwem form i kolorów. Widać w niej także coraz wyraźniej wpływy zachodnie, które zaczęły się pojawiać już w połowie XVII w. Ale to już zupełnie inna opowieść…

dr Luiza Trybuś

* obrazek wyróżniający: Władysław Bakałowicz, „Scena dworska”, Francja, po 1863 r., akwarela, gwasz, ołówek, papier naklejony na deskę, ze zbiorów Muzeum w Chrzanowie


Filtruj:
Archiwa
Kategorie