Chrzanowianie w walce o niepodległość podczas I wojny światowej
Odzyskanie przez Polskę niepodległości było procesem złożonym, w którym brało udział wielu ludzi. W przededniu kolejnej rocznicy narodzin II Rzeczpospolitej opowiemy o zaangażowaniu mieszkańców powiatu chrzanowskiego w działalność niepodległościową podczas I wojny światowej. Bowiem również i oni mieli swój udział w walkach poprzez uczestnictwo w Legionach Polskich, stworzonych przez Józefa Piłsudskiego, a pod auspicjami Naczelnego Komitetu Narodowego w Krakowie. Jednakże jako poddani austriaccy byli także wcieleni w szeregi armii cesarskiej i jako tacy brali udział w wojnie.
Ale zacznijmy od początku, czyli wybuchu wojny. 28 VI 1914 r. w Sarajewie w wyniku zamachu zginął arcyksiążę Franciszek Ferdynand – austro-węgierski następca tronu , który wraz z małżonką Zofią oraz jego małżonka Zofia. Sprawcą był bośniacki Serb Gawriło Princip, członek serbskkiej organizacji nacjonalistycznej „Młoda Bośnia”, oraz związany z terrorystyczną organizacją „Zjednoczenie lub śmierć” zwaną popularnie „Czarna Ręka”. Miesiąc później Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii. Wraz z tym wydarzeniem zadziałały sojusze polityczno-wojskowe, którymi związane były państwa europejskie. Poszczególne kraje wypowiadały sobie wojnę praktycznie dzień po dniu, a kruchy ład europejski runął niczym przewracające się kostki domina. Ostatecznie w I wojnę światową, zwaną także w historiografii Wielką Wojną, były zaangażowane 33 państwa, w tym Stany Zjednoczone i Australia.
Mimo, iż w chwili wybuchu walk nie istniało państwo polskie, to Polacy jako poddani państw zaborczych, zostali wciągnięci w wir walki. Walczyli w armiach: niemieckiej, austro-węgierskiej i rosyjskiej, znajdujących się po przeciwnych stronach frontu. Niejako realizując marzenie o odrodzeniu niepodległej ojczyzny Polacy przy armiach zaborczych tworzyli typowo polskie formacje wojskowe. I tak powstały: Legion Pułaski przy Rosji i Legiony Polskie przy Austro-Węgrzech. Natomiast we Francji gen. Józef Haller dowodził oddziałami tzw. Błękitnej Armii. Część działań wojennych odbywała się także na ziemiach polskich,
I to właśnie w Legionach Polskich walczyli mieszkańcy powiatu chrzanowskiego. I mam tu na myśli wszystko, co się wiązało z walką, czyli dostanie się do niewoli, internowanie po rozwiązaniu wspomnianej formacji wojskowej, czy śmierć.

Mapa wojny Europejskiej, Wydawnictwo Aleksandra Granke, Warszawa, [1914 r.] (Biblioteka Cyfrowa Polona)
Pierwsza Kompania Kadrowa
I znowu zacznijmy od początku, czyli od utworzenia przez Józefa Piłsudskiego Pierwszej Kompanii Kadrowej. Odtąd nie ma ani Strzelców ani Drużyniaków. Wszyscy, co tu jesteście zebrani, jesteście żołnierzami polskimi. Znoszę wszelkie odznaki specjalnych grup. Jedynym waszym znakiem jest odtąd Orzeł Biały. Żołnierze! Spotkał was ten zaszczyt niezmierny, że pierwsi pójdziecie do Królestwa i przestąpicie granicę rosyjskiego zaboru, jako czołowa kolumna wojska polskiego, idącego walczyć za oswobodzenie Ojczyzny. Wszyscy jesteście równi wobec ofiar, jakie ponieść macie. Wszyscy jesteście żołnierzami. Nie naznaczam szarż, każę tylko doświadczeńszym wśród Was pełnić funkcje dowódców. Szarże uzyskacie w bitwach. Każdy z was może zostać oficerem, jak również każdy oficer może znów zejść do szeregowców, czego oby nie było… Patrzę na was, jako na kadry, z których rozwinąć się ma przyszła armia polska i pozdrawiam Was, jako pierwszą kadrową kompanię. (Rozkaz Józefa Piłsudskiego z 3 VIII 1914 r.)
W skład tej organizacji weszli członkowie formacji paramilitarnych działających na ziemiach polskich przed 1914 r. dość prężnie: Związku Strzeleckiego, Polskich Drużyn Strzeleckich, Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Została ona powołana rozkazem Józefa Piłsudskiego 3 VIII1914 r.
Trzy dni po wydaniu cytowanego powyżej rozkazu (6 sierpnia) Kompania Kadrowa wyruszyła z Krakowa do Królestwa. Po zajęciu Kielc i bezskutecznej próbie przedarcia się do Warszawy, powróciła do stolicy Małopolski Zachodniej. Tutaj jej członkowie stali się pierwszymi żołnierzami Legionów Polskich.
A tak przejście przez granicę z Królestwem Polskim wspominał Bolesław Wieniawa-Długoszowski: Rozśpiewani i rozradowani odwaliliśmy kilka kilometrów, dzielących nas od granicy, sami nie wiedząc kiedy i jak. Słupy graniczne minęliśmy w milczeniu, maszerując na baczność, salutowani przez gromadkę strażników celnych i oddziałek dragonów austriackich, gapiących się na nas ze straszliwym respektem. (Michałowice, 6 VIII 1914 r.)
Już 3 VIII 1914 r. pierwsze oddziały strzeleckie z terenu powiatu chrzanowskiego wyruszyły do Krakowa, odpowiadając na apel Piłsudskiego. Dwóch działaczy chrzanowskiego Strzelca – Franciszek Grzybowski i Jan Hapijczuk – weszło w skład Pierwszej Kompanii Kadrowej. Natomiast 16 sierpnia w okolicach Sierszy rozpoczęła się koncentracja oddziałów sokolich, którą dowodził inż. Cieśliński. Jak czytamy w notatce z posiedzenia założycielskiego PKN w Chrzanowie w sierpniu 1914 r. gotowych do wymarszu było 200 ochotników.

Przemarsz Pierwszej Kompanii Kadrowej przez Kielce, sierpień 1914 r., (Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Legiony Polskie
I w ten sposób przechodzimy płynnie do Legionów Polskich, które zostały utworzone rozkazem Naczelnego Dowództwa Armii z 27 VIII 1914 r. Oficjalnie powołano wówczas do życia: Legion Zachodni z siedzibą w Krakowie oraz Legion Wschodni z siedzibą we Lwowie. Grupa Piłsudskiego, której nadano nazwę 1. Pułk Piechoty, wraz z 2. oraz 3. Pułkiem Piechoty, weszły w skład Legionu Zachodniego.
Żywot Legionu Wschodniego był krótki i został zakończony w atmosferze sporów politycznych, do których musieli dostosować się jego członkowie. Po jego rozwiązaniu 21 IX 1914 r. w Mszanie Dolnej, żołnierze, którzy pozostali wraz z Józefem Hallerem na czele sformowali Drugą, tzw. „Żelazną Brygadę”, którą wcielono w szeregi 3. Pułku Piechoty Legionu Zachodniego.
W grudniu 1914 r., doszło do zmian organizacyjnych w Legionach. Utworzono wówczas Pierwszą Brygadę, a następnie w maju 1915 r. Drugą i Trzecią Brygadę. Dnia 20 IX 1916 r. ponownie przeformowano polskie oddziały, tworząc Polski Korpus Posiłkowy; zaś 10 IV 1917 r. powołano Polską Siłę Zbrojną. Po kryzysie przysięgowym, kiedy to legioniści odmówili złożenia przysięgi na wierność cesarzom austriackiemu i niemieckiemu Legiony Pierwszą i Trzecią Brygadę rozwiązano, a legionistów internowano w obozach w Beniaminowie i Szczypiornie lub wcielono do wojska austriackiego i wysłano na front włoski. Natomiast z tych, którzy złożyli przysięgę (Druga Brygada) utworzono Polski Korpus Posiłkowy. Po pokoju brzeskim część z nich w proteście przeciw postanowieniom tego traktatu przeszła linię frontu na stronę rosyjską, pozostali zostali internowani w obozach na Węgrzech. Natomiast żołnierze, którzy służyli w Polskiej Sile Zbrojnej w listopadzie 1918 r. stali się zaczątkiem Wojska Polskiego w niepodległej Ojczyźnie.

II Brygada Legionów podczas walk w Karpatach. Żołnierze w rowie strzeleckim, 1914 r., (Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Mieszkańcy powiatu chrzanowskiego w Legionach Polskich
Tyle o historii Legionów Polskich w ogólnym i dość krótkim zarysie. Przejdźmy do opowieści na temat udziału mieszkańców powiatu chrzanowskiego w walkach tejże formacji wojskowej.
Oficjalnym werbunkiem do Legionów Polskich w powiecie chrzanowskim zajmowała się Sekcja Wojskowa Powiatowego Komitetu Narodowego, którą kierował Antoni Schimitzek. Do jej zadań należało przede wszystkim wyekwipowanie legionistów przed wymarszem w dalszą drogę. Ochotników szkolono w obozach zlokalizowanych w Chrzanowie, Sierszy, Krzeszowicach, Jaworznie i Szczakowej. Po wstrzymaniu rekrutacji i zaprzestaniu oficjalnej rejestracji, ochotników wysyłano do Wadowic, a stamtąd do Oświęcimia. Na początku września 1914 r. na apel Sekcji Wojskowej Powiatowego Komitetu Narodowego odpowiedziało 538 ochotników. Po utworzeniu Legionów Polskich otrzymali oni przydział do 8. Kompanii 2. Pułku Piechoty legionowej. W składzie Drugiej Brygady, zwanej Karpacką, walczyli na Bukowinie i w Besarabii. Według szacunków PKN do kwietnia 1915 r. ponad 600 młodych ludzi z terenu powiatu chrzanowskiego przyłączyło się do walki w Legionach Polskich.
![Grupa żołnierzy w okopach na froncie wschodnim, nieznane, [1916 r.] (polona)](https://muzeum.chrzanow.pl/wp-content/uploads/2025/11/grupa-zolnierzy-w-okopach-na-froncie-wschodnim-podczas-pierwszej-wojny-swiatowej-dd166b92-1536-4138-b8a7-2b35603a0c7d.jpg)
Grupa żołnierzy w okopach na froncie wschodnim, nieznane, [1916 r.] (Biblioteka Cyfrowa Polona)
Po raz kolejny odwołajmy się do źródeł pisanych z 1914 r. Urzędnik Starostwa Powiatowego Tadeusz Spiss w ten sposób opisał wymarsz ochotników z Chrzanowa: W Krakowie organizują się legiony. Młodzież ściąga ze wszystkich stron. U nas w Chrzanowie tworzy się oddział strzelecki i oznaczony jest termin wymarszu. Wszyscy idziemy ich pożegnać. Mimo ściskającego się serca wobec świadomości, że młodzież ta idzie w ogień karabinów maszynowych, panuje wielkie podniecenie, bo to przecie organizacje wojskowe polskie, których nasze pokolenie już nie znało. Widok tego jednak, cośmy zobaczyli przeraził nas. Oddział obejmuje ze 200 osób, przeważnie niedorostków, rzadko kiedy dojrzałego mężczyznę, to wszystko, nie ubrane, nie obute, tak wychodzi się w mieście na ulicę w piękny letni dzień, bez broni i jakiegokolwiek ekwipunku wojskowego. Na widok ten, wobec świadomości co się stało z pułkami, które się tu formowały i poszły na front, aby więcej nie wrócić, rozpacz porywa, a odmawiać, perswadować nie można. Austria da mundury, czy da broń? Mnie się przypominają obrazy z powstania z r. 1863, według opowiadań ojca, widzę te same oddziały bez ekwipunku wojskowego. Każdy z nas leci do domu, wynosi co się da, co może przydać się w polu czy buty mocne, czy kurtki, czy broń jaka. Inni znoszą prowianty. I oddział taki odmaszerowuje. Robi się pusto i strasznie.
Z kolei Karol Rolski w swoich wspomnieniach zanotował: Stacja [w Trzebini] zapchana jest wojskowymi transportami, a wszystkie skierowane są na wschód. Żołnierze ubrani są w nowiutkie mundury i ekwipunek, jakby dopiero co wyszli z magazynu. Mundury ochronnego koloru, pasy, trzewiki, tornistry, ładownice – wszystko zdawało się błyszczeć nowością. Widok taki radował wzrok. (Karol Rolski, Wspomnienia wojenne, t. 1, Szczakowa, 1954, maszynopis w zbiorach Muzeum w Chrzanowie.)

Walki I Brygady Legionów nad Nidą, 1915 r., (Narodowe Archiwum Cyfrowe)
Chrzanowianie w armii austro-węgierskiej
Szacuje się, że w armiach państw zaborczych przed wojną mogło służyć ok. 300 tys. Polaków. Udział Polaków w armii habsburskiej zaczął sukcesywnie rosnąć od chwili włączenia Galicji do monarchii. Nic zatem dziwnego, że mieszkańcy powiatu chrzanowskiego, jako poddani austriaccy, otrzymywali powołania do armii zaborcy. Rekruci narodowości polskiej stanowili zdecydowaną większość w jednostkach należących do zachodnio-galicyjskiego I Korpusu.
Na terenie powiatu przed wybuchem wojny działały komisje mobilizacyjne, które prowadziły pobór do wojska austriackiego. W tym czasie żołnierze z regionu odbywali służbę w Krakowie lub Przemyślu. Armia austriacka w każdym roku powoływała rezerwistów na ćwiczenia polowe. Odbywały się na obszarze położonym między Chrzanowem a Jaworznem.
Opis przebiegu mobilizacji do armii austriackiej w Chrzanowie na początku Wielkiej Wojny znajdujemy we wspomnieniach Tadeusza Spissa, który jako urzędnik starostwa był odpowiedzialny za jej organizację: „Cały proces rozłożono na kilkadziesiąt dni, podczas których formowały się poszczególne oddziały. Za każdym razem na wyznaczonych miejscach zbierali się ludzie, wozy, konie, nadchodził pociągiem potrzebny sprzęt itp. z czego formowano oddziały, gdzie z pod ziemi wyrastali dowódcy i wszystko rozwijało się według z góry nakreślonego planu.”
„Polskie” pułki piechoty podczas I wojny światowej, z nielicznymi wyjątkami, zachowały przedwojenną przynależność organizacyjną do tych samych dywizji. W sumie przez cztery lata wojny polskie jednostki przydzielono do przynajmniej 22 dywizji. Oddziały te działały początkowo na obszarze frontu antyrosyjskiego. Następnie zostały przerzucone na Bałkany, a stamtąd na front włoski. W ostatnim roku wojny relokowano je na front wschodni, aby przeciwdziałać ofensywie gen. Brusilowa. Polacy brali udział w prawie wszystkich decydujących bitwach na frontach austro-węgierskich. Polska 12. Dywizja Piechoty, jako jedna z dwóch austriackich wielkich formacji, brała udział w przełamaniu pozycji rosyjskich pod Gorlicami w maju 1915 r.
Podział ziem polskich między państwa zaborcze, będące jednocześnie po przeciwnych stronach konfliktu, powodował, że Polacy musieli walczyć przeciwko sobie. Zostali bowiem powołani do armii tych państw. Jeden z walczących tak napisał w swoim dzienniku na przełomie 1914/1915 r.: Któż opisze nasze zdziwienie? Pierwsza linia rosyjska zrywa się, rzuca karabiny na ziemię, wznosi ręce do góry, oficer wymachuje białą chusteczką nałożoną na szablę. „My Polacy! Poddajemy się!” – woła z całych sił (…) Stanęliśmy jak wryci. Jak to? Więc my walczymy ze sobą cały dzień, my dzieci jednej matki? Brat morduje brata, ojciec syna, a syn ojca?!

Żołnierze armii austro-węgierskiej z Chrzanowa. Kartka pocztowa, Mureck, grudzień 1914 r. (Muzeum w Chrzanowie)
Chrzanowianie w Legionach. W okopach nad Nidą
Dzień w okopach nad Nidą opisał Karol Rolski, mieszkający w Szczakowej, który w kilku tomach spisał swoje wspomnienia wojenne. Oddajmy mu głos: Świt dnia rozpoczynał okopowe życie w którym nie było żadnego przymusu w osobistych zabiegach. Jedynym obowiązkiem była służba (…) Okopy oglądałem z wielkim zainteresowaniem. Wydały mi się bardzo ciekawe. Na ich urządzenie składała się praca każdorazowej załogi.
Przed nami okopy te zajmowali Austriacy – oni rozpoczęli ich budowę. Okopy były dość prymitywnie osypujące się miejscami, lecz na niektórych odcinkach urządzone były wzorowo. Wiły się różnymi załomami, tak zwanymi flankującymi trawersami, miały wiele korytarzy w tył biegnącymi jakby ku drugiej linii. Główny okop był wszędzie dostatecznie głęboki, że nie trzeba było się schylać, wszędzie krył od strony wroga, a do strzelnic wychodziło się nawet na wysoki stopień. Gęsto urządzone były „blindaże” czyli daszki przeciwszrapnelowe nad strzelnicami, z takim obliczeniem, aby całą załogę kryły w akcji w czasie ognia armatniego. Strzelnice na okopie były wyłożone darnią z praktycznym stopniem na podpórkę ręki. (…) Przebiegłem okop na przestrzeni całej kompanii i zauważyłem odcinki urządzone przez miłośników piękna i estetów. Gdzieniegdzie były małe klomby z prymitywnymi pasami darni ułożonej artystycznie. Były tam również małe krzewy prawdopodobnie bzu. (…)
Pobyt w okopach był całkiem znośny – jeśli był spokój. Gorzej było, gdy artyleria biła. Wtedy nie wiadomo było gdzie się schować, gdy granaty zaczęły ryć ziemię wokół. Szrapnele nie były groźne. Wnęki porobione w ścianie okopu oraz blindarze doskonale zabezpieczały od skutków ich działania. Lecz gdy granatami macali nas, wtedy jedyna nadzieja była w niecelności armat. (Karol Rolski, Wspomnienia wojenne, t. 1, Szczakowa, 1954, maszynopis w zbiorach Muzeum w Chrzanowie.)

Ofiarność ludności cywilnej
Jednak zaangażowanie mieszkańców powiatu chrzanowskiego w wojnę i sprawę niepodległościową nie ograniczało się tylko do służby wojskowej. Nadzwyczaj ważne było bowiem wyekwipowanie ochotników, które musieli zapewnić w dużej mierze cywile. Podobnie jak w innych częściach Galicji, także i wśród mieszkańców powiatu chrzanowskiego przeprowadzano składki pieniężne i zbiórki rzeczowe. Zgromadzone środki pozwalały na wyposażenie żołnierzy z powiatu, a nadwyżki przekazywano do dyspozycji Naczelnego Komitetu Narodowego.
Na potrzeby chrzanowskiego Powiatowego Komitetu Narodowego ofiarowywano także prywatną własność. Przykładem takiej działalności może być przekazanie samochodu do użytku chrzanowskiego Komitetu przez rejenta Romana Gutowskiego.
Natomiast pieniądze pochodziły głównie ze zbiórek, przeprowadzonych podczas wykładów, odczytów i przedstawień organizowanych przez Koła Ligi Kobiet działające przy Powiatowym Komitecie Narodowym. Na terenie powiatu rozprowadzano również karty pocztowe, odznaki i pierścionki, pisma i kalendarze, wydawane przez Naczelny Komitet Narodowy. Ofiarodawcami były nie tylko osoby prywatne, ale także zakłady przemysłowe. Z dużym poparciem spotkała się także propozycja ufundowania Tablicy Legionów, którą udało się sfinalizować odsłonięciem tejże tablicy 26 VI 1916 r.
Dużo miejsca walkom na frontach wojny poświęcano na posiedzeniach chrzanowskiej Rady Miejskiej. Szczególnie w pierwszych miesiącach wojny koncentrowano się na kwestiach związanych z utworzeniem Legionów i wyposażeniem ochotników pochodzących z terenu miasta. I tak 31 VIII 1914 r. chrzanowska Rada Miejska odbyła kolejne posiedzenie, a dwa z zaplanowanych punktów porządku dziennego obrad odnosiły się do wojny. Postanowiono wówczas przeznaczyć 10 tys. koron z kasy miejskiej na rzecz skarbu wojennego i tworzonych Legionów Polskich, jako dar Rady Miasta Chrzanowa. Zastrzeżono, że część tej kwoty zostanie przeznaczona na pokrycie kosztów pobytu w mieście przez dwa dni oddziału strzelców polskich.
Przy okazji kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 r. warto pochylić się nad zaangażowaniem w walkę naszych przodków, którzy nie tylko przelewali krew na frontach I wojny światowej, ale także w różny sposób wspierali działania zmierzające do odzyskania niepodległości.
dr Luiza Trybuś
zdjęcie wyróżniające: Henryk Uziembło, Autoportret w mundurze porucznika, Polska, 1915 r., akwarela na papierze, Muzeum w Chrzanowie